Seniport

Międzynarodowy portal pracy branży opieki nad osobami starszymi

Alkoholizm wśród opiekunek

Opublikowano przez editor, śr., 26/06/2013 - 10:55

Skrywana plaga czy pojedyncze przypadki? 

Życzliwa, doświadczona i łapiąca dobry kontakt z pacjentem. Do tego sprawnie i profesjonalnie wykonująca swoją pracę. Prawdziwy skarb, wydawać by się mogło. Jednak w nielicznych przypadkach nie ma szczęśliwych zakończeń. Jak podają statystyki w samym 2011 roku ponad 350 zatrudnionych legalnie polskich opiekunek straciło pracę przez nadużywanie alkoholu.

 

Mylące pozory

- Na pierwszy rzut oka nie budziła zastrzeżeń. Była zadbana, uśmiechnięta i kontaktowa. Dobrze znała niemiecki, miała doświadczenie i wiele pomysłów jak umilić Babci jesień życia. Tchnęła w naszą rodzinę nadzieję, że jej choroba to nie koniec świata. Zdawać by się mogło, że mamy duże szczęście podejmując współpracę z S. - rozpoczyna opowieść internautka o nicku clara77 - To z jaką łatwością umiała zmienić Babci koszulę nocną czy ułożyć tak, aby nie zrobiły się odleżyny, utwierdzało mnie w przekonaniu, że trafiliśmy na profesjonalistkę - kontynuuje. Większość historii, które można przeczytać na pewnym forum w wątku dotyczącym słabości opiekunek do alkoholu, zaczyna się podobnie. Zazwyczaj problem wychodzi dopiero po kilku miesiącach. Do tej pory pracownica nie budzi podejrzeń. Sumiennie i z uśmiechem na ustach wypełnia swoje obowiązki, czym wzbudza sympatię bliskich. - Była dla nas aniołem. Tak dobrze spisywała się w opiece nad Tatą, ze nie bacząc na koszty, kupiliśmy jej prywatny telefon i karnet na siłownię, aby nie nudziła się w wolnym czasie. Nie robiliśmy problemu z tego, że ser który wybierała był najdroższy, tak samo jak kawa czy proszek do prania. Wszystko byle tylko została z nami. Byliśmy wdzięczni, że przyjechała do naszego kraju i mieszka akurat u nas - pisze pod tym samym tematem Lilyyy. Jako jedna z Niemek opisujących problem alkoholizmu u opiekunek, uległa złudnemu wrażeniu.

 

Gorzkie rozczarowanie

- Pierwszym sygnałem alarmowym, że coś jest nie tak była przypadkowa rozmowa z sąsiadem. Przyszedł wieczorem odnieść omyłkowo dostarczoną przesyłkę. Podobno wyczuł od naszej opiekunki woń wódki. Przed chorobom był z Babcią w dobrych stosunkach, więc wspomniał o tym przy najbliższej okazji. Nie uwierzyliśmy. Stawialiśmy naszą S. na piedestale, nie biorąc pod uwagę, że może mieć problem z alkoholem. Była przecież taka wzorowa, pełna empatii, pomocna.- ciągnie swą opowieść clara77. Wiele z oszukanych internautek opisuje sposób w jaki naiwnie ignorowały wiadomość o alkoholowym problemie pracownic. Opiekunki wzbudzały w nich tak duże zaufanie, że wypierały wszelkie oskarżenia ze strony sąsiadów, znajomych czy rodziny. Dziś żałują. - Największy cios przyszedł znienacka. Pomimo wcześniejszych sygnałów (np. butelek po winie w śmietniku) zdecydowaliśmy się z mężem pojechać na komunię chrześniaka do miasta oddalonego od naszego o 100 kilometrów. Na naszą decyzję w dużej mierze wpłynęły jej przekonywania, że nie ma problemu, zajmie się Tatą jak zwykle. Mówiła, ze mamy się dobrze bawić i o nic nie martwić. Dlatego kiedy zadzwoniłam wieczorem i nikt nie odebrał nie byłam specjalnie zaniepokojona, uznałam że oboje śpią.- zwierza się Lilyyy. - Wróciliśmy następnego dnia. Jaki był mój szok kiedy zobaczyłam ją leżącą na ziemi w towarzystwie trzech osuszonych butelek taniego trunku i swoich wymiocin! Ojciec zaś leżał w łóżku nieprzerwanie od poprzedniego dnia, głodny, wycieńczony i niezdolny wezwać pomocy. Nigdy nie zapomnę tego widoku.- kończy internautka. Nie każdy przypadek kończy się tak tragicznie, lecz jej poprzedniczka clara77 ma podobne doświadczenia. - W urodziny postanowiłam wraz ze znajomymi wybrać się na imprezę do jednego z klubów za miastem. Z domu wychodziłam w przekonaniu, że zostawiam Babcię w najlepszych rękach. Zdziwiło mnie że, tuż przed północą na wyświetlaczu mojego telefonu pojawił się numer domowy. Jakie było moje przerażenie, gdy w słuchawce usłyszałam słaby głos Babci. Powiedziała, że opiekunka spiła się do nieprzytomności, a kiedy Babcia prosiła o pomoc w skorzystaniu z toalety zaczęła się awanturować, że ta nie daje jej spać i zostawiła ją samą sobie. Natychmiast wróciłam do domu i zakończyłam naszą współpracę raz na zawsze.- pisze rozgoryczona clara77. Trudno się jej dziwić. W takich wypadkach agencje zazwyczaj działają natychmiastowo. Większość z nich posiada numer alarmowy, na który o każdej porze dnia i nocy  można zgłaszać się wszelkie niecierpiące zwłoki sprawy. A powyżej opisane przez internautki sytuacje na pewno do takich należą.

 

Druga strona medalu

Na swoją obronę opiekunki przyłapane na spożywaniu alkoholu lub byciu pod jego wpływem podają najczęściej nudę i brak lepszych zajęć, ale też frustrację i tęsknotę za domem. Mało która przyznaje, że ma problem. Że butelka wina przed snem to nie „umilacz” czasu, a poważny nałóg. - Przez alkohol zostałam zwolniona i natychmiastowo odesłana do Polski. To było tylko kilka drinków, a kosztowało mnie posadę i mnóstwo nerwów. Mam nauczkę - pisze Anonimowa1980. Choć większość z wydalonych za sprawą uzależnienia opiekunek, żałuje swojego zachowanie, nie odzyskają one tym utraconego zaufania rodziny. - Nigdy już nie zaufam żadnej opiekunce. Cały czas mam przed oczami bezradnego Tatę i ją leżącą na podłodze. Wolę pracować na pół etatu, zarabiać mniej, ale zajmować się Ojcem na zmianę z bratem. - podsumowuje Lilyyy. Chociaż opiekunki-alkoholiczki to naprawdę niewielki odsetek wszystkich pracujących w tym zawodzie kobiet, to potwierdzają one ogólnie znany stereotyp „Polaka pijaka”. Na szczęście zdecydowana większość osób obecnych w tej branży jest rzetelna, uczciwa, odporna psychicznie i dobrze przygotowana do wykonywania swojej pracy. A opiekunkę posiadającą te cechy każda niemiecka rodzina z wdzięcznością przyjmie pod swój dach.

Anna Moczydłowska

Komentarze:

Mysle ze skala zjawiska jest znacznie wieksza.Przyczyny..no cóz ,rozłaka z rodziną,trudne warunki pracy,często braki jezykowe powodują dodatkowy stres,najłatwiej wtedy sięgnąc po butelkę.Nieraz spotkałam sie z sytuacja ,kiedy to podopieczne maja problem alkoholowy i namawiaja opiekunke na kieliszek a potem to juz czesto nie wystarcza.Przyczyn jest wiele,skutek jeden...alkoholizm.
uwazam ze nic nie tlumaczy upijania sie , i nie mowie o przyslowiowej lampce wina czy jednym piwku ( brrrr nie cierpie piwa ) .Jak wszystko tak i alkohol jest dla ludzi , ale z glowa i pamiecia ze mamy sie opiekowac czesto zdanymi na nasza laske czy nielaske czlowiekiem .Niestety czesto widuje siejadace do pracy lub powracajace do domu kompletnie pijane pseudo opiekunki .To niedopuszczalne , one psuja opinie nam wszystkim ....a alkoholizm ... no coz wygodne wytlumaczenie wlasnego wyboru ,bo przeciez nikt nie leje nam na sile do gardla .
Pracowałam u alkoholika zresztą bardzo agresywnego,dominanta , doskakiwał do bicia obelgi to było na porządku dziennym , rodzina kupowała mu alkohol ,nie wyobrażam sobie abym również się upiła i co wtedy? Rodzina była w stosunku do mnie porządku . Bo wystarczył 1 dominant ,lecz mogę spojżeć im z czystym sumieniem w oczy i sama stanąć przed lustrem .Zrobiłam wszystko jako opiekunka przeciesz to chory człowiek ,lecz nie dało się od 3 dni jest w hajmie ,a ja dochodze ,do siebie.
i nie zawsze mamy wplyw na nasze zdrowie ,ale choroba alkoholowa to jest wybor , jesli rodzina kupowala alkohol to tez powinna sie sama zajac tym panem , nie rozumiem dlaczego zgadzalas sie na to ,zadne pieniadze nie sa wystarczajaco duze zeby wynagrodzic wlasny honor czy nawet czasami zdrowie i zycie ,Bardzo agresywny pijany czlowiek moze w jednej chwili spowodowac tragedie i nawet najszczerszy zal nie wynagrodzi rodzinie ani Tobie tego ze z powodu agresji stalas sie kaleka czy moze i gorzej .... nic nie tlumaczy alkoholizmu , to tylko wybieg pijaka i zarobek przemyslu spirytusowego , a takze farmaceutycznego ......im wiecej "chorych" tym wiecej zarabiaja ....na Twoim miejscu nie spojrzalabym z czystym sumieniem w lustro ......narazilas siebie ..... w imie czego????? acha , wiem co mowie , przerabialam to na sobie z "ciezko chorym" mezem ktorego zalowala cala rodzina bo przeciez byl chory ..... a ze wszyscy na tym ucierpielismy a w szczegolnosci dzieci to juz pomijano milczeniem ...................NIE dla "chorych" na alkohol
Przykro czytać nam takie rzeczy, ale niestety to rzeczywistość. Człowiek jest istotą słabą, choć myśli, że jest silny i wówczas wpada w pułapkę. W pracy za granicą opiekunki często izolują się od ludzi. Nie korzystają z życia jak robiły to w Polsce i to doprowadza do stanów depresyjnych na tym stanowisku pracy. Otwartość na nowe kontakty, relacje, poszerzenie umiejętności językowych, wspólpraca z rodziną (gdy się da) to są momenty sprzyjające podczas pobytu za granicą. Też samokontrola, samodyscyplina. Tutaj same jestesmy sobie szefami, dlatego dużo od nas zależy,a to znaczy, że jest to praca naprawdę dla silnych, odpornych osób. Nie dla każdego.
Dodam swoje 3 grosze. Wydziwianie kobiet w rodzinie niemieckiej.Bo ja odmawiam wypicia likieru,piwa itp. A na drugi dzień słyszę jak babka do koleżanki mnie obgaduje,i kłamie. Nie darowałam,zapytałam dlaczego mnie oczernia? A,to miał być żart,ja dziękuję za takie żarty. Fama idzie w świat,nie chciałam tam wrócić. Babka nie mogła pojąć dlaczego.Moim kosztem żarty, to nic złego. Przecież ona tej polce płaci,to dlaczego ona się obraża?
Jestem teraz u pani która pije codziennie gorzołe a ja znosze jej coraz to inne trunki (życzenie rodziny) Oby nie było że ja pije bo osobiście nie lubie alkoholu ale za to papieroskiem nie pogardze :)
Zajmuje sie opieka osob starszych juz 15lat.nie bronie nikogo,zadarzaja sie przypadki nad uzywania alkoholu.Tak jak w kazdym srodowisku.Z tym,że osoby decydujace sie na to zajecie.Bardziej narazone sa na pokusy niemieckich piwniczek.Agencje wysylajace panie do pracy w charakterze opiekunek nie zapewniaja nic,jedynie obietnice.Smiechu warte gwarantuja 2 godziny wolnego czasu dziennie oczywiscie jak podopieczni lezakuja po obiadku.W nagrode dostaja kosze pelne prania do prasowania od reszty rodziny.I oczywiscie ich piekne ogrogy do pielegnacji.Warunki do mieszkania na poziomie znikomym,spi sie na osikanych starych materacach i myje sie w szklance wode,bo wszyscy znaja oszczednosc niemieckich rodzin,Mozna podawac przyklady,wcale sie niedziwie ,ze niektore maja problem z alkoholem.pozdrawiam
nic nie usprawiedliwia picia w pracy!!!! na nude sa tysiace sposobów a jak ktos nie umie sobie poradzic z tesknota niech nie zabiera sie za taka robote ,bo psuje opinie innym opiekunka które sumiennie wykonuja swoja prace
Wiesz co dzieki bogu że cię osobiście nie znam ,ale chociasz za posrednictwem tego komentarza mogę ci powiedzieć :psełdo opiekunko "gdybyś nia naprawdę była to nie miałabyś czasu siedzieć na kompie i bzdur wypisywać ,tylko opiekowała byś sie podopiecznym i Niemcą w dupe wchodziła renta ci napewno w polsce leci ,to widać bardzo sumiennie pracę wykonujesz i może za 800-900 pracujesz ha,ha i naprawde opiekunką które muszą zapłacić ZUS ty renome psujesz .
codziennie byłam namawiana przez dziadka , do wypicia lampki , kubeczka wina , razem z nim Wino było czerwone ,a w piwnicy był cały ich zapas. Leżały sobie i czekały na swoja kolejkę . Codziennie , wieczorem musiałam dziadkowi odmawiać i szlam do mojego pokoju, odpocząć . W tej rodzinie niemieckiej nikt sie nie upijał nigdy , ale obowiązkowa była lampka wina wieczorem . Wiedziałam ze jestem na obczyźnie, daleko od domu i mogę wpaść w nałóg, jeśli systematycznie będę piła. Tym bardziej , ze już jeden nałóg miałam , z którego udało mi się wyjść 10 lat temu. Były to papierosy . wiec zostawiałam smutnego dziadka i szlam do siebie.
Witam, sama tam pracuje od 2 lat, przypadki sa rozne, ale to ze opiekunki sa wykorzystywane przez wiele agencji to prawda.Nie kazda topi zal w alkoholu, ale skoro pobiera sie od rodziny 220 euro a placi pani 1100 za ciezka prace albo mniej no to sory.
tak to jest jak opiekunka nie ma nawet wolnego dnia. skorzystała wtedy z chwili, że rodzina wyjechała i się spiła do upadłego. może jak by miała od czasu do czasu wolny wieczór to na piwku by się skończyło. opiekunka tez człowiek i ma prawo odreagować. jak ma potrzebę odreagować przy alkoholu a nie ma wolnego dnia i nocy... no cóż.... zawiniła jedynie tym, że jest człowiekiem. natomiast co powiecie na temat podopiecznych biorących psychotropy, leki przeciw demencji, leki nasenne, uspakajające a codziennie winko. ja miałam babcie, co winko tylko wieczorem szklaneczka 1 lub 2 ale i babcie co od rano do wieczora i jeszcze jak w nocy wstała a rodzina mówiła, że przecież jej nie zabronią... myślę, że alkoholizm podopiecznych to poważniejsza sprawa niż szklaneczka wina u opiekunki. oczywiście nie żeby się upić ale nie róbmy z opiekunek alkoholiczek. może się zdarzają, ale fakt, że w umowach z firmami są punkty, w których zabrania się pod groźba kary spożywanie alkoholu to chyba też godzi w prawa czowieka.. to jest praca 24 h na dobę i nie wiem, czy aż tak bardzo można ingerowac w życie opiekunki. praca i tak często kojarzy mi się z wiezieniem i gdy nie mam wychodnego i podnosi mi się ciśnienie, boli mnie głowa i miewam nerwicę budzi się we mnie ogromne współczucie dla wszystkich skazanych. zastanawiam się jak po kilku latach z takiego więzienia ma wyjść normalny człowiek. ja obecnie po jednym dniu bez możliwości wyjścia z domu mało nie eksploduję. " kupowała najdroższy ser i najdroższy proszek "- co za farmazony. ciekawe jakie proszki kupują niemcy- spee czy persil... sami biorą wszystko z wyższej półki, babki łososia i polędwiczkę by jadły a że opiekunka najdroższy proszek kupowała to ich serce boli. jakby ich nie bolało to by nawet nie zwrócili uwagi co za proszek bierze.- proszek na wagę złota ;-)))))
dobry artykuł. mało się o tym problemie mówi.